Ha, w końcu poruszę ten temat. Prędzej czy później musiało to nastąpić, bo wśród najbardziej wkurwiających ludzi na świecie, feministki zajmują bezapelacyjnie miejsce pierwsze (o wegetarianach, ekologach, studenciakach i małych dzieciach będzie kiedy indziej).
Dlaczego? Bo nie myślą. A ludzie niemyślący są na samej górze listy osób, zasługujących na wieloletnie męczarnie przy rąbaniu drewna w syberyjskiej tajdze. Sądzicie, że się mylę? Że owe wojujące kobiety walczą o słuszną sprawę? Że mają rację? Cóż, macie szansę zrewidować swe poglądy.
Zastanówmy się- czego żądają feministki? Równouprawnienia w każdej dziedzinie, bo podobno takowego równouprawnienia nie ma. Mało tego- domagają się od mężczyzn szacunku, a te najbardziej radykalne twierdzą, że mogłyby się bez samców obyć. Chcecie Seksmisji? Po moim trupie.
Równouprawnienie… hmmm, pomyślmy. Gdyby spoglądać na świat, tak jak omawiana dziś grupa, faktycznie, nie ma równouprawnienia. Według bojowniczek o równość i sprawiedliwość dlatego, że faceci boją się o swe posady, tudzież przeraża ich fakt, iż kobieta może robić to samo co oni równie dobrze, albo nawet lepiej. Uwaga, newsflash- nie może.
Do niektórych pewnie to jeszcze nie dotarło, ale kobiety i mężczyźni różnią sie od siebie diametralnie i niewykonalną rzeczą jest, by potrafili robić wszystko z tą samą wydajnością i w ten sam sposób. Facet ma zdolności empatii na poziomie przydrożnego kamienia, i gdyby kazać mu zajmować się gromada dzieci przez dłuższy czas, połowę by utopił, drugą połowę zaś wywiózł do lasu i zostawił. Dziewucha zaś, dzięki naturalnemu instynktowi, ma do dzieciarni większa cierpliwość i okazuje więcej zrozumienia, nawet, jeśli brygada bachorów ją wybitnie irytuje. Podobnież ma się sprawa z porządkiem i czystością- owszem, niektórzy obdarzeni chromosomem Y ludzie potrafią wrzucić skarpetki do pralki albo odkurzyć mieszkanie, nie zmienia to jednak faktu, że im coś takiego jak dwa pyłki kurzu na stole nie wadzą, natomiast osobnik żeński natychmiast zacznie sprzątanie. Nie, nie jest to stereotyp, a rzecz zbadana empirycznie nie tylko przez waszego ulubionego/znienawidzonego wykładowcę, ale przez tę połowę populacji, która posiada penisa.
Idźmy dalej, sięgając nieco głębiej. Chcecie, drogie panie równouprawnienia? Okej, załóżmy, że wysyłamy feministkę do kopalni węgla. Nie, nie poradzi sobie równie dobrze, jak tak znienawidzone przez nią szowinistyczne świnie. I nie dlatego, ze jest gorsza- jest inna, do jasnej cholery, i niech wbije to sobie do łba. Nie ma takiej tężyzny fizycznej i psychicznej odporności, by wykonywać typowo męskie zadania. Dlatego 99% górników, strażaków, czy pracowników platform wiertniczych, to mężczyźni. Natury się nie oszuka- jesteśmy wytrzymalsi, mniej podatni na ból (zarówno fizyczny, jak i psychiczny), lepiej przystosowani do dźwigania ciężarów, lepiej czytamy mapy, lepiej prowadzimy samochody, lepiej znamy się na mechanice i elektronice, mamy lepsze osiągnięcia w sporcie. Po prostu. Przykro mi. Dla równowagi dodam, ze jesteśmy mniej skomplikowani od was, co często pomaga, ale tez i utrudnia wiele kwestii. Nie mamy takiej podzielności uwagi, nie potrafimy bogato opisać naszych odczuć, nie posiadamy takiego samego zmysłu estetyki, nie rozumiemy, czego chce od nas płaczący niemowlak, nie umiemy złożyć ubrań w kostkę, nie potrafimy ładnie kaligrafować. Ale nie dlatego, ze któreś z nas jest lepsze, lub gorsze. Po prostu jesteśmy INNI.
Nadal chcecie równouprawnienia? Proszę bardzo, tylko gdzie? Wiele kobiet twierdzi, że zarabia mniej niż mężczyźni. Dlaczego? Uwaga, kolejna szokująca wiadomość:
My nie zachodzimy w ciążę. Kobieta przy tak zwanej nadziei nie jest wartościowym pracownikiem, nie może wykonywać swoich obowiązków. To nie nasza wina i doceniamy, że wydajecie na świat potomstwo (o ile ów szatański pomiot nie zawraca nam zbyt często głowy), ale niech do was dotrze, że nie możecie oczekiwać za nicnierobienie (w sensie zawodowym, bo wiem, że macierzyństwo to ciężka robota) identycznego wynagrodzenia. Gdy jakiś facet nagle zechciałby za siedzenie w domu przez kilka miesięcy otrzymywać stałą płacę, zostałby natychmiast zwolniony.
Dziwnym trafem też, pomijając już zatrudnienie kobiety i ryzyko dla pracodawcy związane z tym, że jego pracownik nagle może zostać wyłączony z gry z powodu bachora (co wiąże się z szukaniem kogoś na zastępstwo, przetasowaniem w grafiku, zawieszaniem projektów itp.), jakoś nie zauważam, by płeć żeńska była jakoś gorzej opłacana. Znam masę kobiet, które zarabiają o wiele więcej ode mnie, znam też wiele, które zarabiają mniej. Ale to samo mogę powiedzieć o znanych mi facetach, więc gdzie tu ten brak równouprawnienia? W dzisiejszych czasach liczy się to, co człowiek potrafi i, niezależnie od wyznania, pochodzenia czy płci otrzymuje takie wynagrodzenie, na jakie zasłużył. Paradoksem byłoby żądanie większej płacy, tylko dlatego, ze jest się rudym, ma się zielone oczy albo imię zaczynające się na A. Takim samym paradoksem jest oczekiwanie wyższej pensji tylko dlatego, że jest się odmiennej płci. Oczywiście mówimy tu cały czas o sytuacji panującej w cywilizacji zachodniej, nie o dzikim, średniowiecznym wschodzie, gdyby ktoś miał wątpliwości.
Nadal uważacie się za pokrzywdzone? Wciąż chcecie tego mitycznego równouprawnienia? Okej. Wprowadźmy taki sam obowiązkowy pobór do wojska. Już wam mniej wesoło? Wiecie, dlaczego kobiety nie służą na pierwszej linii frontu? Rzecz oczywista- bo się do tego nie nadają. Facet ma wojaczkę we krwi, odziedziczył to po przodkach. Chęć rywalizacji, walka z innym samcem, sprawdzenie swych sił dostarcza mu odpowiedniej porcji adrenaliny. Dlatego to my wymyśliliśmy futbol, działa samobieżne i piły łańcuchowe. Wy znakomicie sprawdzacie się w roli sanitariuszek, pocieszających rannych żołnierzy w lazarecie, gdyż macie wrodzoną czułość i zmysł opiekuńczy. Przecież to dziecinnie proste.
Teraz co po niektóre wojowniczki wytocza argument koronny- “Wy myślicie tylko o seksie, o tym, jak wykorzystać biedną kobietę”. Owszem, myślimy fiutem, nie zaprzeczam. Tak, chcemy zaciągnąć co ciekawsze wizualnie osobniki pod kołderkę. Pytanie moje brzmi- wy nie? Całe to pieprzenie o uczuciach, głębokiej miłości, o tym wszystkim, czego my podobno nie rozumiemy, to wierutna bzdura. Związek to bilans zysków i strat, jaki przeprowadzają obie strony, mimo, że facetowi chodzi o co innego, niż kobiecie. On chce silnego, twardego potomstwa, powiększenia swej genowej puli, opieki nad domowym ogniskiem i chwytania za wydatny cyc po powrocie z pracy. Ona- stabilności, bezpieczeństwa, pewnego statusu społecznego. W większości wypadków związki nie rodzą się z tej jakże pożądanej miłości, ale ze zwykłego pragmatyzmu, uwarunkowanego najzwyczajniej w świecie naturalnym dążeniem każdego zwierzęcia do zapewnienia ciągłości gatunku. Przykro mi, takie są fakty.
Żeby było ciekawiej- argumentacja feministek, dotycząca zwyczajnej męskiej chęci ruchania bierze się z tego prostego powodu, że nikt ich samych wziąć nie chce. Są po prostu brzydkie i cierpią na syndrom niedopchania, a ich niby szlachetne pobudki to tak naprawdę czysta zazdrość i zgorzknienie z powodu braku własnego penisa na podorędziu. Prawda jest taka, że te kobiety, które są obiektami pożądania, rządzą światem- facet, kierowany własną chucią, dla zdobycia takiej partii jest w stanie przesuwać całe góry, a inteligentna kobitka potrafi zrobić z tego odpowiedni użytek. Natomiast wojujące, wąsate, palące staniki pasztety realnej władzy nad mężczyzną nie posiadały, nie posiadają i nigdy posiadać nie będą, stąd ich rozgoryczenie, ukrywane pod płaszczykiem wzniosłych idei.
Nigdy nie spotkałem się, ze strony zapoznanych bliżej kobiet, z zarzutem, że myślę tylko o pieprzeniu i o swoim zaspokojeniu (co jest nieprawdą, bo myślę jeszcze o dużym telewizorze High Definition i zgrzewce piwa). Prawdziwy, porządny przedstawiciel płci męskiej stara się, by obie strony miały ze spółkowania wymierną korzyść, bo z dymania drewnianej kłody nie ma żadnej przyjemności. Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział- przeciętnemu facetowi wielką satysfakcję daje to, że potrafi zapewnić kobiecie nie tylko materialne, ale także seksualne zadowolenie. Czasy, gdy rzucało się żonę na wyro, robiło się co trzeba w trzydzieści sekund i szło się pędzić krowy na pole, minęły bezpowrotnie. W oczach prawdziwego Ninja chłop, który nie potrafi rozgrzać dziewczęcia, jest nic nie wart i powinien popaść w głęboką depresję.
Jednakoż feministki nigdy przyjemności nie zaznały. I tu leży ich największy problem- chciałyby, a nie mogą, bo nikt ich nie chce. Dlatego wyładowują się na bogu ducha winnych mężczyznach, zamiast ogolić nogi i pachy, założyć stanik, ubrać coś ładnego i znaleźć kogoś, kto się nimi zaopiekuje.
Powiedzcie mi, dlaczego nie ma wojujących o swoje prawa mężczyzn? Też chcielibyśmy mieć płatne urlopy macierzyńskie (ojcowskie zwolnienie jest tak śmieszne, że aż straszne). Chcielibyśmy mieć realne szanse na wygranie sprawy w sądzie o opiekę nad własnym dzieckiem. Chcielibyśmy spotkać sę z ogólnym zrozumieniem, gdybyśmy powiedzieli, że mamy gorszy dzień i nie możemy czegoś zrobić. Chcielibyśmy spotkać się z przychylnością, gdybyśmy założyli na siebie coś seksownego. Chcielibyśmy rozróżniać więcej niż 20 kolorów. Chcielibyśmy, ale nie możemy, bo tak jesteśmy stworzeni, i niech do was wreszcie to dotrze. Miast pluć na lewo i prawo o równouprawnieniu, weźcie się za coś pożytecznego.
Wszystkim kobietom, które pokiwały ze zrozumieniem głową, w imieniu całego męskiego rodu mówię- Dziękuję. Wszystkim pieprzniętym feministkom powiadam zaś- przyjdzie na was czas, a wtedy pierwszy podłożę ogień pod stos.
cóż, sama prawda:) feminizm sam w sobie jest zjawiskiem kompletnie pozbawionym sensu, a powstał chyba po to aby podnieść na duchu najbardziej wyszukane, pełne frustracji pasztety niczym Kazimiera Szczuka;). Zaś fakt iż ugrupowania męskie propagujące “pełne równouprawnienie” płci męskiej nie istnieją(?:D) świadczy tylko o tym, że jesteśmy bardziej inteligentni!:))
Każdą feministkę leczy pytanie: to co? zamierzasz zostać górnikiem czy szambonurkiem?
Co za bzdury! Jesteśmy tak samo silne, i uważam ponadto że takie szufladkowanie nas w odpowiednie kategorie “a bo to delikatne, słabe i nie umie” czy “bo zaraz ją wezmą uczucia i nie da sobie rady” są wybitnie przepełnione szowinizmem i zwykłym chamstwem, każda kobieta, która doczytała ten artykuł i na pewno ją to zirytowało się ze mną zgodzi.
To już jest swego rodzaju płciowy nazizm, a to jest niewybaczalne.
Wyolbrzymiacie poglądy feministyczne, a my chcemy tylko równej płacy za pracę, odrobiny szacunku i doceńcie to, cholera jasna!
Chyba nie do końca zrozumiałaś to co jest napisane.
Odnosi się do feministek, a nie ogółu kobiet.
Owszem kobieta ma cechy których mężczyźnie brak, jak i mężczyzna ma cechy której kobiecie brak- ale tak nas stworzyła natura i dlatego są czynności gdzie sprawdza się kobieta jak iczynności gdzie sprawdza się mężczyzna. Za wszelką cene chcecie udowodnić że potraficie, że jesteście twarde, bo kobieta ma jedną ceche- zawsze chce powiedzieć ostatnie zdanie pomimo tego, że nie ma racji i pchacie się tam gdzie zupełnie nie jesteście potrzebne- żeby czasem nie pomyślał ktoś że jesteście gorsze. Prosze bardzo, 2 km pod ziemie w brudzie i syfie albo 600 m nad ziemią, żebyście miały gdzie mieszkać, co pić i co do kominka włożyć. Szkoda że o tym się nie mówi, jaką prace wykonuje facet.
rozbawiłeś mnie stwierdzeniem o empirycznych doświadczeniach wszystkich facetów na świecie- to sie nazywa stereotyp chłopie a po twoim artykule widać ze masz w dupie wszystkie antropologiczne doniesienia na ten temat albo po prostu ich nie znasz. kobiety są od nas bardziej wytrzymałe i bardziej odporne na ból- my prawdopodobnie nie przeżylibyśmy porodu, one radzą sobie z tym doskonale. Pozatym to my, faceci, wymyśliliśmy poezje, estetykę i kaligrafie, a więc ogólnie to przez niezliczone lata my byliśmy w tym lepsi od kobiet. to że teraz one są w tym lepsze jest tylko i wyłącznie kwestią socjalizacji. prosze se na ten temat poczytać, mi sie nie chce pisać wykładu. Co do sprawy niższych płac, to sory ale nie widze powodu dla którego nie możnaby było zorganizować udogodnień dla matek i ciężarnych tak aby nie musiały one odrywać się od pracy- przedszkola przyzakladowe to całkiem zajebisty pomysł, moim zdaniem. Ja osobiście nie widze powodu, dla którego kobieta nie miałaby wykonywać równie dobrze pracy kreatywnego pracownika umysłowego, co ja, czy też inny facet i w związku z tym nie widze również powodu żeby za tą samą charówke dostawała mniej. co do zawodów siłowych w stylu górnik czy coś, to rzeczywiście faceci są w tym lepsi bo są silniejsi, tylko że fakt że ktoś może być silny jak górnik nie świadczy o tym że wszystkie babki na wszystkich stanowiskach mają zgarniać proporcjonalnie mniej kasy (istnieje całkiem duża ilość zawodów, które bez problemu można wykonywać siedząc w domu z bachorem). mnie również śmieszą feministki, ale z zupełnie innych powodów niż Ciebie. po prostu nie wyobrażam sobie że miałbym sie identyfikować ze stowarzyszeniem ludzi, które powstało tylko dlatego że ci ludzie są jednej płci i dlatego dziwie sie ze zdarzają sie laski, które chcą sie w to mieszać. Tobie Nindżo życze przestania pierdolenia na rzecz pisania bardziej przemyślanych tekstów, z całym szacunkiem rzecz jasna, pozatym generalnie gratuluje bloga , bo fajny.
POWIEM TYLKO TYLE: FEMINIZM JEST DLA LUDZI MĄDRYCH I ŚWADOMYCH< CZYLI NIESTETY NIE DLA WSZYSTKICH, JAK WIDAĆ NA PRZYKŁADZIE KOLEGI PISZĄCEGO TE BZDURY!!!
FEMINISTKA TO KAŻDA KOBIETA ŚWIADOMA SWOICH PRAW I ZNAJĄCA SWĄ WARTOŚĆ!
A propo kopalni mój drogi- nie zależy to od płci, lecz od fizycznej siły i kobiety i mężczyzny. Moja koleżanka pracuje na budowie, nosząc naprewdę ciężkie worki z cementem, cegły itp, jest silniejsza niz niejeden facet! moja mama potrafiła przerzucić 3 tony węgla jednego dnia.i znam też facetów, którzy są takimi chucherkami, ze nie umieją np. otworzyć słoika… POWTARZAM JESZCZE RAZ:ZALEŻY TO INDYWIDUALNEJ OD SIŁY FIZYCZNEJ KOBIETY LUB MĘŻCZYZNY, A NIE OD PŁCI!!!!
Marysiu droga moja, twoja mama w jeden dzień przeżuci 3 tony węgla a ja w 3 godziny 15ton kamienia… A te chucherka o których wspominasz zapewne trudnią się inną sprawnością niż siła, dzięki nim czytasz tę stronę, używasz polskich znaków na forach, nie musisz znać skomplikowanych poleceń aby połączyć się z internetem, nie korzystasz z arphanetu i przede wszystkim pisząc tą wypowiedź możesz używać klawisza ENTER, oraz & zamiast trudnić się wpisywaniem , <, >, &…
Droga Marysiu,
Jestem świadoma swoich praw i znam swoją wartość. Nie jestem feministką, ponieważ nie uważam, by kobiety były dyskryminowane ze względu na płeć. Jeśli ktoś pogwałca moje prawa, to się czynnie przeciwstawiam, a nie manifestuję i pluję jadem.
Przykład kopalni jest, za przeproszeniem, z dupy wyjęty. Moja babcia /sic!/ też przerzuca tony węgla – co nie zmienia faktu, że mój ojciec przerzuciłby to szybciej i mniej się męcząc, jeśli już operujemy obrazowymi przykładami. Więc nie chodzi o fakt, a efektywność, w dużej mierze.
I choćbyś nie wiem jak się zapierała, to kobiety zawsze i wszędzie będą miały mniej wigoru, to wynika poniekąd z anatomii.
‘jesteśmy wytrzymalsi, mniej podatni na ból (zarówno fizyczny, jak i psychiczny)’
Proponuje nażreć się uncji ibupromu, paracetamolu oraz ketonalu forte rano na czczo (po jedzeniu trzeba walczyć z odruchem wymiotnym) i powtarzać ów rytuał przez od trzech do siedmiu dni każdego miesiąca co 21-28 dni mając mało komfortowe uczucie wyciągania sobie zakrwawionych tworów wewnętrznych organizmu z zupełnie nieprzewidywalnego miejsca między dwoma pachwinami udowymi. jakieś 2 dni przed rozpoczęciem tabletkowej kuracji przeciw tak zwanej-w gronie płci piersiowatej-Ciotki Z Ameryki, proponuję, nażreć sie dla odmiany po trochu wszystkiego co obecnie Pańska lodówka zacnie oferuje, do tego popić bawarką i zagryźć snikersem z rzodkiewką ogladając Dziennik Bridget Jones i popłakując sobie do pustego pudełka po lodach marki Cart Dore. Nadto proponuję uświadomić partnerowi, że na pocieszenie typowe dla penisowatych “kochanie nie płacz bo dziecko śpi” ma się ochotę spierdolić do dalekiej Mongolii i suszyć mięso dzikich koni żeby przetrwać mrozy. Na koniec warto przytoczyć fakt iż po odejściu wód płodowych dla ‘lepszego rodzenia’ Pan Doktor rozcina malowniczo na żywca pochwę ciężarnej, a po urodzeniu bezceremonialnie zaszywa niczym starą smierdzącą skarpetkę.
Smacznego.
Nindża, rozwinąłeś tylko trochę ten temat, ale nie wniosłeś nic nowego, po prostu wszystko dokładniej przedstawiłeś. Ale i tak sie miło czytało ;]
Bardzo wspolczuje autorowi ograniczonych horyzontow. Wlasnie dzieki takim jak ty, mowi sie: “Kobieta jest albo feministka, albo masochistka”. Wyobraz sobie, ze jestem kobieta i: nie rozrozniam jakos specjalnie kolorow, jestem okropna balaganiara, zaden pylek mnie nie ruszy, nie gotuje, nigdy w zyciu nie nastawilam pralki do prania, nie odkurzam, nie myje okien, kibla etc. – i nie planuje tego robic. Dodatkowo nie cierpie dzieci i nie chce ich miec. Placzace dziecko nigdy mnie nie wzruszy ani nie wzbudzi mojego wspolczucia. Zal mi za to ludzi starszych, ktorzy nie maja za co zyc, a nikogo nie obchodza, bo wszyscy martwia sie tylko dzieciakami. Jestem dosyc silna fizycznie, od niektorych rachitycznych chlopaczkow nawet silniejsza – co nie znaczy ze jestem jakims babochlopem, czy pudzianem – wygladam normalnie jak kobieta, tylko nie zachowuje sie jak pusta laska ciagle wyreczajaca sie niby silniejszymi mezczyznami. Nie jestem tez idiotka ciagle zawracajaca sobie (pusta) glowe zakupami, ciuszkami, plotkami itd.
To wszystko wymienione powyzej nie oznacza, ze jestem nieczula istota, niezdolna do uczuc wyzszych (bo potrafie kochac i to bardziej niz dziewczyny patrzace tylko na kase u facetow – ona mnie w ogole nie obchodzi), nie jestem tez brudasem (ale nie daje sie upodlic i zagonic do garow czy mycia kibla), ani leniem (praca umyslowa tez meczy i zabiera duzo czasu). Autor pewnie uzna, ze albo jestem facetem w ciele kobiety, choc czuje sie kobieta, albo po prostu jestem uposledzona… Jednym slowem – zal.
Ps. Na domiar zlego jestem ekologiem i wegetarianka, studenciakiem w sumie tez
Może nie autor, ale ja na pewno tak uznam droga bosanko:D:D
Kobiety (poza jedną chyba zadowoloną z życia – czyli tak jak być powinno) z góry zareagowały emocjonalnie na to co zostało tu opisane i nie zastanowiły się głębiej nad przekazem. A może ja źle zrozumiałem?
Autor nie stawia mężczyzn ponad kobietami, zaznacza że są sprawy, w których kobiety górują nad NAMI i nie wspominał nic o tym, że nie można pomóc kobietom pracującym.
No i za przeproszeniem KURWA! Czasem dyrektorami i właścicielami firm są kobiety a i tak ich pracownice dostają czasem mniej niż pracownicy, więc po chuj się feministki ciskają o płacę zwalając winę na brak równouprawnienia i facetów?! Koleżanka Marysia użyła argumentu na korzyść facetów choć tego nie chciała – “POWTARZAM JESZCZE RAZ:ZALEŻY TO INDYWIDUALNEJ OD SIŁY FIZYCZNEJ KOBIETY LUB MĘŻCZYZNY, A NIE OD PŁCI!!!!” – DOKŁADNIE KOLEŻANKO!!! POWIEM NAWET, ŻE NIE TYLKO CHODZI O SIŁĘ FIZYCZNĄ ALE O TO CZY KTOŚ JEST DOBRY W TYM CO ROBI!!! TO CZY DOSTANIESZ WIĘCEJ KASY ZALEŻY OD TEGO JAKA BĘDZIESZ DOBRA W TYM CO BĘDZIESZ ROBIŁA!!
Trochę tylko nie zgodzę się, że kobiety w ciąży nie są wartościowymi pracownikami, bo zazwyczaj swoją pracę wykonują dobrze nawet wtedy – np jeżeli mogą pracę wziąć ze sobą do domu.
Inna sprawa z pracą na budowie… tutaj przynajmniej 9 miechów noszenie tych worków z cementem raczej będzie niewskazane! Więc tutaj facet na pewno jest pewniejszym pracownikiem!
Ciąże co prawda powodują “samcy”, ale jeżeli zrobiłyście TO ze swoim Ukochanym to raczej on będzie się dwoił i troił żeby wam to cierpienie wynagrodzić… Puszczalskie mają pecha
Dobra – starczy wywodów bo napiszę więcej niż “mierzy” wypowiedź autora
Dobry felieton
Z tym że feministki są brzydkie trudno się nie zgodzić :]
Moim zdaniem autor ma poprostu wysokie mniemanie o sobie i pisze pewnie wyrażając swoje poglądy nie mając pojęcia o niektórych sprawach(np.: tak jak napisał jeden z poprzedników: to kobiety są odporniejsze psychicznie i odporniejsze na ból) Na dodatek uwaza się za najmądrzejszego, obrażajac ludzi, którzy mieliby inny pogląd niż on sam( pisząc, że feministki są głupie czy nie myślą). Autorze!! Dlaczego nie uwzględniłeś faktu, że w dzisiejszym świecie kobiety pracują, bo faceci by nie zdołali utrzymać rodziny…z tym, że my mamy dwie prace..zawodowa i jeszcze w domu, musimy ugotować obiad, posprzatać bo wy od tego nie jesteście… Przeciez to chore!! Pracujemy tak jak wy, więc wy macie tak samo obowiązki w domu!! Ale Twoim zdaniem wy od tego nie jesteście, my mamy charować, wy odpoczywać, a jak spostrzegamy niesprawiedliwość to jesteśmy głupie!!! Mogłabym wymienić wiele innych przykładów kiedy kobiety są w ten sposób poszkodowane tylko ze wzgledu na płeć.
Uwazam, że jedyna madra rzecz jaką napisałeś, to to że jestesmy inaczej zbudowani, mamy inne predyspozycje, tylko dlaczego nie pomyślisz że nie wszystkie feministki domagaja sie pracy w kamieniołomach?? Niektórym chodzi np tylko o stereotypy typu: Chłopak może klnąć dziewczynie nie wypada. Ostatnio dziewczyny zrobiły rozróbe..boże jak by to byli chłopcy to jeszce bym zrozumiał ale dziewczyny??? Ona zaszła wciąże wiec jest puszczalska i nie odpowiedzialna za to facet sprytny, że przeleciał kolejna laske……….
Dziewczyna <— feministka feministce niepodobna. Każdy ma swoje wyobrażenie. Twoje jest rozsądne, ale nie ma wiele wspólnego z ruchem feministycznym.
stary kocham cie bratnia duszo xD wyklad nieziemski a jaki życiowy:) pozdros dla ciebie
Na początek dwa sprostowania dla autora: pierwsze już było – kobiety są bardziej odporne na ból, a nie faceci (np. jak facet bierze gorący garnek, to zawsze przez szmatę/ręcznik/rękawicę, a kobieta trzyma ten sam gar gołą ręką i nie krzyczy), po drugie – to facet ma bardziej podzielną uwagę od kobiety – dlatego np. więcej pilotów jest wśród mężczyzn niż wśród kobiet, bo facetom przychodzi łatwiej opanowanie wszystkich tych wskaźników itp… . Teraz do feministek – też dwie uwagi. 1. Feminizm już w założeniach jest sprzeczny sam ze sobą. Kobiety domagają się równouprawnienia i szacunku. Przecież równouprawnienie powoduje zmniejszenie szacunku. Czy mężczyzna bardziej szanuje mężczyznę niż kobietę? Nie! Wręcz przeciwnie. A że bywa czasem odwrotnie, cóż, czasem kobiety same się nie szanują, ale dotyczy to także mężczyzn, choć w mniejszym stopniu. 2. Druga moja teoria jest trochę bardziej rewolucyjna, ale poparta wieloletnimi obserwacjami. Mianowicie wg mnie duża część winy za wzrost bezrobocia na świecie spowodowana jest przez ruchy feministyczne (w tym przez socjalistyczny obraz kobiety na traktorze). Dążenie do zdobycia pracy przez kobiety spowodowało ograniczenie liczby wakatów dla mężczyzn, jak również większą konkutencję na rynku pracy. A w takim przypadku, niestety, zaistniała sytuacja pozwoliła pracodawcom na obniżenie wynagrodzeń. W obecnej chwili wynagrodzenia są na takim poziomie, że mało która rodzina może sobie pozwolić na to aby zarabiało tylko jedno z partnerów, ponieważ pensje są skalkulowane na takiej wysokości, żeby każdy musiał zarabiać na siebie. Jeśliby w każdej rodzinie pracowało zarobkowo tylko jedno z małżonków (najczęściej na pewno byłby to facet), to pensje byłyby pewnie około 2x wyższe, gdzyż konsumpcja byłaby na takim samym poziomie jak w chwili obecnej. Zauważmy, że w obecnej chwili w wielu przypadkach na siłę tworzy się miejsca pracy i zakłada nowe jednoosobowe firmy, powstają nowe formy samozatrudnienia itp, itd. To powoduje, że każdy ma mniej do zrobienia, ale też mniej do zarobienia (w wielu fabrykach automaty robią wszystko, a do nadzorowania wystarczy kilku ludzi, ale za to cała biurokracja i chierarchia pracowników biurowych jest tak rozwinięta, że pracuje 2x więcej ludzi niż potrzeba i każdy ma co robić – tzn. można by zatrudniać mniej, ale cały “system” musiałby być inaczej skonfigurowany, a jest skonfigurowany tak jak jest, bo sytuacja na rynku pracy tego wymaga; pieniędzy taka fabryka zarabia tyle samo co by zarabiała gdyby było mniej pracowników, więc i pensje muszą być niższe, niż byłyby, gdyby pracowników było mniej). To chyba tyle. Mam nadzieję, że wytłumaczyłem swoje stanowisko jasno i zrozumiale. Jednocześnie chciałbym zauważyć, że nie widzę prostego rozwiązania w obecnej sytuacji, ponieważ jest to samonapędzająca się machina i krąg zamknięty, oraz naczynia połączone. Dojście do obecnego stanu rzeczy trwało długie lata a odkręcenie tego musi potrwać jeszcze dłużej. Zapewne nawet jeśliby teraz spróbować to odkręcić i do pracy chodziłoby tylko jedno z małżonków w większości rodzin, to ilość pracujących kobiet będzie większa, a niepracujących mężczyzn mniejsza niż przed całą tą spiralą zawiłości. Wynika to z faktu, że mężczyzna jest bardziej wygodny od kobiety (dlatego powstała większość wynalazków i dlatego mężczyźni są najczęściej wynalazcami – wynalazki ułatwiają życie) i jeżeli kobieta chce za niego chodzić i zarabiać pieniądze, a on może w tym czasie posiedzieć w domu, to czemu nie – zawsze można się nauczyć gotować, chociaż dom napewno nie będzie tak samo ładnie prowadzony przez mężczyzn, jak był przez kobiety (statystycznie oczywiście) a dzieci z roku na rok coraz bardziej wychowuje ulica a nie rodzina, więc w tym aspekcie może już być tylko lepiej.
Tak sobie myślałem czy pisac odpowiedź czy też nie. Pewnie o wielu rzeczach zapomnę napisac no ale co zrobic. Sprubuję dac z siebie wszystko.
Do autora -> Tekst sensowny, bardzo mi się podobal choc wiadomo nie zawarłeś wszystkiego i pewnie niektórze rzeczy zostały po prostu źle zrozumiane.
Do feministek -> Czy należy się tak obruszac? Czy inteligentna osoba reaguje w sposób tak emocjonalny? Weźcie pod uwagę pewne sprawy. Prawdziwy facet zawsze chce by kobieta mogła odpoczywac i zajmowac się sobą dlatego z mojej rodzinie ojciec siedzi w pracy 12 godzin a matka 6. Jednak kobieta chce by mężczyzna po tak dlugim czasie czuł się dobrze dlatego moja matka dodatkowo gotuje obiad. Ponad to tak już mamy że żaden facet nie spojrzy na kobietę ktora wyjdzie mu ze studzienki kanalizacyjnej. Miejcie litosc. Czy to źle że chcemy dla Was żebyście jak najmniej się męczyły, żebyście były ładne i zadbane? Chyba same tego chcecie.
Ogółem -> Chcemy dla was dobrze. Tak jak większosc kobiet chce by facet był silny, by miały w nim oparcie, tak większosc mężczyzn chce miec kogoś kim może sie zaopiekowac, żeby miec świadomośc że nasze zycie ma sens i że jesteśmy potrzebni. Nie upoważnia to faceta do zostania nieczułą małpą ani kobiety do zostania histeryczką, wszystko musi miec swoje granice. Jak bede się czuł żyjąc z kobietą która będzie miała serdecznie w dupie ze to własnie dla niej się staram? Co do szacunku o którym jest mowa. Facet obdaża kobietę poczuciem bezpieczenstwa i każdy noralmy przedstaawiciel tej płci za nci nie da kobiety uderzyc, obrazic itd. To własnie przejaw szacunku. Wiemy jak olbrzymią wartosc mają kobiety dlatego tak o nie walczymy i staramy się by nic się im nie stalo. Co do seksu to każdy kto nie jest mentalnie upośledzony wie wszytsko na temat relacji kobieta-mężczyzna więc nie ma się co nad tym rozwodzic… Co do płacy… Zarówno mężczyzna jak i kobieta jeśli wie czego chce i będzie do tego konsekwentnie dążyc nie będzie miał/miała żadnych problemów co do tego ile zarabia. To normalne. Jedynie osoby mające wygórowane mniemanie o sobie na ten temat rozważają. Że pokojówka czy sekretarka zarabia mało. To czemu kurwa nie znajdziesz innej pracy? Nie przekfalifikujesz się? Nie przemeczysz roku czy dwóch by ułożyc sobie zycie lepiej? W mojej byłej pracy jakoś i menadżer i menadżerka zarabiali tyle samo… Więc gdzie tu rożnica w płacach? Rozumiem jeśli bylo by tak ze kobieta-menadżer zarabia 1000 zl a facet 2000 to był by jawny śmiech ale jeśli zarabiają oboje 2000 to gdzie różnica w zarobkach? Co do tego że kobiecie nie wypada klnąc. Moja dziewczyna(później żona) ma nie przeklinac albo ma się to jej zdarzac niesłychanie żadko jako że ja również tego unikam. Proste… Co do zamieszek wywołanych przez kobiety to żadne zamieszki nie są w porządku i czy kobiety wywołały je czy mężczyźni to tak czy siak źle. Dlatego nei ma sensu się nad tym rozwodzic. A jak chcesz wywoływac bójki itd i żeby ludzie patrzyli ze jest ok to jesteś jebnięta. A czy to mężczyzna czy kobieta – wymagam myślenia i opanowania. Ogónie temat feminizmu jest śmieszny. Skoro faceci potrafią zaakceptowac to ze nie mają cycków i że są z natury brzydsi, ze kobieta im płacze w ramię, że Oni płaca w restauracjach (sami tego chcemy), że nie mogą wziąśc macierzynskiego, że muszą odtykac kibel, wnosic wegiel, kosic trawnik, malowac dom itd. to dlaczego niektóre kobiety nie potrafią pojąc tego ze na prawdę łezka się w oku kręci jak widzimy po całym dniu ciepły obiad na talerzu?
Można pisac i pisac ale nie mam już siły
Ah co do przeklinania jeszcze… My jesteśmy źli klniemy – Wy okładacie nas łapami, gryziecie i klniecie… żaden normalny facet kobiety nie uderzy. Jakieś pytania jeszcze co do tego komu wolno więcej? Jeślic checie równouprawnienia to dam dosc przykry przykład ale dosadny. Odruchowo uderzycie nas w twarz… My Wam oddamy. I wtedy się zaczną jęki że przecież facet silniejszy kilka razy itd. A czy przypadkiem ktoś nie mowił ze to kobiety są silniejsze albo ze to zależy wyłącznie od jednostki? Powodzenia Panie feministki. Radzę zacząc myślec realnie nad sytuacją kobiet która jest dla Was obecnie cudowna…
Heeeh, feministki powinny obadac scene z filmu Ghost Dog Jarmuscha kiedy ranny mafiozo strzela z przystawki do policjantki trujacej mu dupsko.
Jego kumpel pyta czemu zastrzelil kobiete. Mafiozo odpowiada:
“A cop, i shot a cop not a woman. They wanted to be treated equally, there it is…”
tlumaczenie: “Gline, zabilem gline a nie kobiete. Chcialy rownouprawnienia to maja…”
Sa zawody w ktorych kobieta nigdy nie dorowna facetom. Przede wszystkim wojsko, policja czy ochrona. Zawody wymagajace silnych nerwow i tezyzny fizycznej. Tylko na filmach male Azjatki rozstawiaja po katach gangi kabanow. Bedac przecietnym facetem dostanie kopa od 40 kilowego chudzielca to jak walniecie sie w rog stolu ktorego sie nie zauwazylo a nie powod do otwartego zlamania.
Idac dalej, malo kobiet jest zawodowymi kucharzami, gdyz maja problem ze zmyslem smaku podczas okresu. Poza tym slabo znosza nerwy pracy w kuchni ze wzgledu na slaby podzial uwagi. Obejrzyjcie kiedys Hells Kitchen z Ramsayem to zobaczycie jak wyglada praca kuchni w dobrej restauracji.
Ile jest kobiet rajdowcow? Jakas Martyna, ktora juz nawet nie jezdzi tylko lazi po wertepach i dzieci rodzi. Zreszta nigdy nie mialem nawet okazji popatrzec jak MW jezdzi wiec to tez nic pewnego.
Kobiety grajace w pilke nozna? Ehhh… nawet nie ma co zaczynac o babskim boksie juz nie wspominajac.
Podsumowujac, feministko! Jesli chcesz rownouprawnienia gotuj sie na to ze beda do ciebie strzelac, rzucac w ciebie fuckami, obija ci twarz jak wkurzysz, wleja jak walniesz komus swoim wrakiem w inne auto, sfauluja tak ze chodzic nie bedziesz mogla przez rok, itepe, itede…
@Nowy głos – co do odczuwania bólu, to spotkałem się z taką teorią, że ogólnie rzecz biorąc faceci lepiej wytrzymują krótkotrwały ból (np. gdy uderzysz sobie młotkiem po paluchach), a kobiety długotrwały (ot choćby wspomniany poród) – wydaje mi się to całkiem rozsądną teorią.
To tyle na temat bulu fizycznego, a odporność psychiczna ? Zadam tylko krótkie pytanie: która płeć statystycznie częściej cierpi na depresje ? Hę ? No to tą kwestię chyba sobie wyjaśniliśmy…
Natomiast teoria o zatrudnieniu – dość konktrowersyjna, bo zapomniałeś, że w takim wypadku wydajność pracy musiałaby być 2razy większa, co jest w większości przypadków nie do osiągnięcia. Choć może się sprawdzić akurat w przypadku rozdętej biurokracji, gdzie pracownicy przez połowę czasu spędzają na pierdołach np przeglądając nk czy pisząc z znajomymi na gadu – ale kolejne pytanie – czy jeśli by było ich o połowę mniej, czy tego by nie robili ? Może w trochę mniejszym stopniu, bo nie byłoby takich możliwości stosowania spychotechniki (spychania roboty na innych), ale całkowicie zjawiska opieprzania się w robocie nie zlikwidujesz, bo tacy są ludzie… im płacą za godzinę, nie za wypełniony papierek.
Facet w domu ? A czemu nie, znam nawet takie przykłady gdzie to funkcjonuje i oboje są zadowoleni
@Szowiniści – wielkie słowa, w przecież na temat dość luźnego tekstu i dość luźnej debacie, radze łyknąć nerwosolu i zająć czymś przyjemnym. I zaakceptować swoją odmienność od mężczyzn… bo jak widzę – jej brak prowadzi tylko do flustracji.
@reggaem – dobrze gada, polać mu
Szkoda, że często wszelkie gadanie o równouprawnieniu i feminizmie kończy się gdy trzeba jakąś ‘męską’ robotę wykonać… Ile to razy słyszałem ‘w końcu jesteś facetem’ w najprzeróżniejszych sytuacjach i okolicznościach – ale zawsze był jeden wspólny mianownik – traktowałem taką kobietę jak faceta – w mowie (choćby pozwalałem sobie zaklnąć) – to jeszcze przechodziło, ale w zachowaniu (‘idziesz po piwo ? Weź mi też’) już wywoływało bulwersacje. I zawsze było to traktowane jako strącenie jej wysokości z piedestału kobiecości.
S.
jestem kobietą i w wielu punktach zgadzam się z autorem. Jesteśmy inne, mamy inne predyspozycje, całkowite równouprawnienie jest niemożliwe. Co więcej sądze że żądając równouprawnienia same się wpychamy z deszczu pod rynnę, bo wykonując tą samą robotę co facet dostaniemy jej więcej – chłop dziecka nigdy nie urodzi. równa praca + bachory = 2 razy więcej zapieprzania.
Ale
nie jest to takie proste panowie. Kiedy facet wykorzystuje swoją siłę żeby kobietę chronić, jest pięknie, a kiedy wykorzystuje ją przeciw nam? Ile kobiet jest bitych, maltretowanych, sprzedawanych i dzieje się to TYLKO dlatego że są kobietami. nie dlatego że są głupsze, coś nabroiły, czy należało im się. Ile razy kobieta zostaje pozbawiona środków do życia bo facet odszedł zostawiając ją z bachorami a sobie znalazł lepszy model? Kobieta która odchodzi jest piętnowana społecznie, facet nie. Nie chcę walczyć o pobór do wojska czy pracę w kopalni, tylko o to żeby społeczeństwo nie oceniało tych samych czynów różnie w zależności od płci. Kiedy kobieta ma wielu mężczyzn jest szmatą, kiedy facet ma dużo kobiet to jest ogierem… :/
“Jesteś brzydka, wredna i leniwa? Zostań feministką!”, jak mówi stare, chińskie przysłowie. Anatomicznie kobiety mają lepszy wzrok (widzą szerszą gamę kolorów, nie ma też czegoś takiego jak kobieta-daltonistka) są bardziej odporne na ból, ich mięśnie rozlokowują się inaczej (mniej efektywnie, niestety drogie panie takie są fakty) i to wszystko nie znaczy, że są gorsze tylko wyewoluowały do innych celów (m. in. rodzenia dzieci, zbieractwa). Ja zgadzam się z autorem, choć nie do końca. FEMINIZM BYŁ BARDZO POTRZEBNY, ALE DO CZASU! Teraz, w dobie równouprawnienia feministki zajmują się wynajdywaniem powodów do manif i charczenia w telewizji jak Khazimieha Szczhukha. Skąd w was tyle agresji, kochane? Ja osobiście lubię twarde kobiety i jest to pod pewnym względem atawizm. Nikt was nie zmusza do bycia słodkimi idiotkami, wręcz przeciwnie, ale porzućcie ten jad. Z drugiej strony niektórzy faceci też przesadzają. To by było na tyle.
Do autora:
Śmiać się? Śmiech nie jest “najwyższą wartością”. To typowe urojenie naszych czasów.
Lepiej byłoby zapytać: “Dlaczego ubolewać nad postępami tzw. feminizmu”.
brawa dla autora, fajne podejście do sprawy, wyjątkowo obiektywne (no, może poza wycieczkami do dzieci
).
będąc kobietą, średnio jestem w stanie zrozumieć przedstawicielki mojej płci, które chyba z braku innego zajęcia umartwiają się nad własnym biednym losem. zamiast (i tu wyjątkowo się zgadzam z autorem) coś ze sobą zrobić, aby czuć spełnienie zawodowe, poczucie sukcesu, te wolą protestować i (och, och) marudzić, jakie to one biedne nie są. ludzie, szanujmy się, wątpię, żeby XXI wieku miał oznaczać siedzenie na tyłku i domaganie się swoich praw ze względu właśnie na płeć – bo to byłoby efektem działań feministek. raaany, wziąć się do roboty, ogarnąć stronę wizualną i heja, podbijać świat. czy to takie trudne, skoro ma się trochę w mózgu? więcej go używać i doceniać fakt, że jest się kobietą – z pewnością przynosi to więcej radości i korzyści niż zgorzkniała postawa bycia niedopchaną (z czym btw też się zgadzam
).
obie płci mają swoją cele, każdy wnosi co innego do związku i chyba to jest świetne, ta cała zabawa w podchody, co by owe cele zrealizować. my dostosowujemy się do Waszych, potrzeb, Wy do naszych i jakoś ten świat hula
a nawet całkiem nieźle, o ile człowiek weźmie się w garść i sam coś zrobi z własnym życiem.
Ogólnie tak naprawdę te kobiety panie “feministki”, “emancypantki” itp. mają urojenia. I w pełni popieram wykład, przynajmniej co do części o pracy, płacy i umiejętnościach. Feministki chcą podwyżek. Co by było, gdyby faceci wyszli z propozycją “chcemy podwyżki bo jesteśmy mężczyznami”? To jest poprostu dziwna i w dodatku żałosna wymówka. Mój ojciec haruje za minimalną. A nie jedna feministka mogłaby spokojnie zarabiac więcej, pod warunkiem że ruszy to babsko dupsko a nie będzie pierdolic o równouprawnieniu. I niech się uczy, zamiast zawracac głowę “wielkimi i szczytnymi sprawami” jak równouprawnienie. My też wystąpmy za ojcowskim, za podwyżkami. Niejedna kobieta zarabia tyle, aby wyżyc, a na dodatek miec co miesiąc na 2,8 Telewizora Full HD 48″.
Wychodzi na to, że feminizm jest niepotrzebny, bo tak naprawdę żadnego zróżnicowania nie ma.
Jak tak dalej pójdzie, okaże się, że to jednak kobiety mają lepsze wyniki w sporcie, są bardziej wytrzymałe itd. itp. … Jak dla mnie już samo tak ofensywne prowadzenie dyskusji przez panie jest wystarczającym dowodem na prawdziwość słów Dr N. Na podobne zapiski na damskich stronach (z tym, że tam faceci są ewidentnie przedstawiani jako gorsza część społeczeństwa) nikt nie odpowiada, bo żadnego faceta to tak naprawdę nie obchodzi. Wniosek? “wojujące, wąsate, palące staniki pasztety realnej władzy nad mężczyzną nie posiadały, nie posiadają i nigdy posiadać nie będą, stąd ich rozgoryczenie, ukrywane pod płaszczykiem wzniosłych idei.” i tyle.
tak sobie to dopiero teraz przeczytałem i naszła mnie taka myśl odnośnie nierównych wynagrodzeń. przecież nie ma nigdzie w żadnej ustawie zapisane, że kobieta ma zarabiać mniej. z tego co wiem, to w firmach, gdzie istnieją tzw. siatki wynagrodzeń też nie ma rozróżnienia ze względu na płeć. być może różnice w wynagrodzeniach są w firmach prywatnych, gdzie o pensji w dużej mierze decyduje “widzimisie” szefa. ale przecież nikt nie zabrania pracować w firmach, gdzie szefami są kobiety, a tam teoretycznie kobiety miałyby większe wynagrodzenia – chyba, że rachunek ekonomiczny wychodzi inaczej… a, że firm z szefami – kobietami jest mniej? przecież nikt im nie zabrania, każda może prowadzić swoją firmę.
Bosanka – dobrze, że jesteś!