19
lis
07

Dlaczego należy śmiać się z feministek?

 

Ha, w końcu poruszę ten temat. Prędzej czy później musiało to nastąpić, bo wśród najbardziej wkurwiających ludzi na świecie, feministki zajmują bezapelacyjnie miejsce pierwsze (o wegetarianach, ekologach, studenciakach i małych dzieciach będzie kiedy indziej).

Dlaczego? Bo nie myślą. A ludzie niemyślący są na samej górze listy osób, zasługujących na wieloletnie męczarnie przy rąbaniu drewna w syberyjskiej tajdze. Sądzicie, że się mylę? Że owe wojujące kobiety walczą o słuszną sprawę? Że mają rację? Cóż, macie szansę zrewidować swe poglądy.

Zastanówmy się- czego żądają feministki? Równouprawnienia w każdej dziedzinie, bo podobno takowego równouprawnienia nie ma. Mało tego- domagają się od mężczyzn szacunku, a te najbardziej radykalne twierdzą, że mogłyby się bez samców obyć. Chcecie Seksmisji? Po moim trupie.

 

 

 

Równouprawnienie… hmmm, pomyślmy. Gdyby spoglądać na świat, tak jak omawiana dziś grupa, faktycznie, nie ma równouprawnienia. Według bojowniczek o równość i sprawiedliwość dlatego, że faceci boją się o swe posady, tudzież przeraża ich fakt, iż kobieta może robić to samo co oni równie dobrze, albo nawet lepiej. Uwaga, newsflash- nie może.

Do niektórych pewnie to jeszcze nie dotarło, ale kobiety i mężczyźni różnią sie od siebie diametralnie i niewykonalną rzeczą jest, by potrafili robić wszystko z tą samą wydajnością i w ten sam sposób. Facet ma zdolności empatii na poziomie przydrożnego kamienia, i gdyby kazać mu zajmować się gromada dzieci przez dłuższy czas, połowę by utopił, drugą połowę zaś wywiózł do lasu i zostawił. Dziewucha zaś, dzięki naturalnemu instynktowi, ma do dzieciarni większa cierpliwość i okazuje więcej zrozumienia, nawet, jeśli brygada bachorów ją wybitnie irytuje. Podobnież ma się sprawa z porządkiem i czystością- owszem, niektórzy obdarzeni chromosomem Y ludzie potrafią wrzucić skarpetki do pralki albo odkurzyć mieszkanie, nie zmienia to jednak faktu, że im coś takiego jak dwa pyłki kurzu na stole nie wadzą, natomiast osobnik żeński natychmiast zacznie sprzątanie. Nie, nie jest to stereotyp, a rzecz zbadana empirycznie nie tylko przez waszego ulubionego/znienawidzonego wykładowcę, ale przez tę połowę populacji, która posiada penisa.

Idźmy dalej, sięgając nieco głębiej. Chcecie, drogie panie równouprawnienia? Okej, załóżmy, że wysyłamy feministkę do kopalni węgla. Nie, nie poradzi sobie równie dobrze, jak tak znienawidzone przez nią szowinistyczne świnie. I nie dlatego, ze jest gorsza- jest inna, do jasnej cholery, i niech wbije to sobie do łba. Nie ma takiej tężyzny fizycznej i psychicznej odporności, by wykonywać typowo męskie zadania. Dlatego 99% górników, strażaków, czy pracowników platform wiertniczych, to mężczyźni. Natury się nie oszuka- jesteśmy wytrzymalsi, mniej podatni na ból (zarówno fizyczny, jak i psychiczny), lepiej przystosowani do dźwigania ciężarów, lepiej czytamy mapy, lepiej prowadzimy samochody, lepiej znamy się na mechanice i elektronice, mamy lepsze osiągnięcia w sporcie. Po prostu. Przykro mi. Dla równowagi dodam, ze jesteśmy mniej skomplikowani od was, co często pomaga, ale tez i utrudnia wiele kwestii. Nie mamy takiej podzielności uwagi, nie potrafimy bogato opisać naszych odczuć, nie posiadamy takiego samego zmysłu estetyki, nie rozumiemy, czego chce od nas płaczący niemowlak, nie umiemy złożyć ubrań w kostkę, nie potrafimy ładnie kaligrafować. Ale nie dlatego, ze któreś z nas jest lepsze, lub gorsze. Po prostu jesteśmy INNI.

 

 

 

Nadal chcecie równouprawnienia? Proszę bardzo, tylko gdzie? Wiele kobiet twierdzi, że zarabia mniej niż mężczyźni. Dlaczego? Uwaga, kolejna szokująca wiadomość:

My nie zachodzimy w ciążę. Kobieta przy tak zwanej nadziei nie jest wartościowym pracownikiem, nie może wykonywać swoich obowiązków. To nie nasza wina i doceniamy, że wydajecie na świat potomstwo (o ile ów szatański pomiot nie zawraca nam zbyt często głowy), ale niech do was dotrze, że nie możecie oczekiwać za nicnierobienie (w sensie zawodowym, bo wiem, że macierzyństwo to ciężka robota) identycznego wynagrodzenia. Gdy jakiś facet nagle zechciałby za siedzenie w domu przez kilka miesięcy otrzymywać stałą płacę, zostałby natychmiast zwolniony.

Dziwnym trafem też, pomijając już zatrudnienie kobiety i ryzyko dla pracodawcy związane z tym, że jego pracownik nagle może zostać wyłączony z gry z powodu bachora (co wiąże się z szukaniem kogoś na zastępstwo, przetasowaniem w grafiku, zawieszaniem projektów itp.), jakoś nie zauważam, by płeć żeńska była jakoś gorzej opłacana. Znam masę kobiet, które zarabiają o wiele więcej ode mnie, znam też wiele, które zarabiają mniej. Ale to samo mogę powiedzieć o znanych mi facetach, więc gdzie tu ten brak równouprawnienia? W dzisiejszych czasach liczy się to, co człowiek potrafi i, niezależnie od wyznania, pochodzenia czy płci otrzymuje takie wynagrodzenie, na jakie zasłużył. Paradoksem byłoby żądanie większej płacy, tylko dlatego, ze jest się rudym, ma się zielone oczy albo imię zaczynające się na A. Takim samym paradoksem jest oczekiwanie wyższej pensji tylko dlatego, że jest się odmiennej płci. Oczywiście mówimy tu cały czas o sytuacji panującej w cywilizacji zachodniej, nie o dzikim, średniowiecznym wschodzie, gdyby ktoś miał wątpliwości.

 

 

Nadal uważacie się za pokrzywdzone? Wciąż chcecie tego mitycznego równouprawnienia? Okej. Wprowadźmy taki sam obowiązkowy pobór do wojska. Już wam mniej wesoło? Wiecie, dlaczego kobiety nie służą na pierwszej linii frontu? Rzecz oczywista- bo się do tego nie nadają. Facet ma wojaczkę we krwi, odziedziczył to po przodkach. Chęć rywalizacji, walka z innym samcem, sprawdzenie swych sił dostarcza mu odpowiedniej porcji adrenaliny. Dlatego to my wymyśliliśmy futbol, działa samobieżne i piły łańcuchowe. Wy znakomicie sprawdzacie się w roli sanitariuszek, pocieszających rannych żołnierzy w lazarecie, gdyż macie wrodzoną czułość i zmysł opiekuńczy. Przecież to dziecinnie proste.

 

 

 

Teraz co po niektóre wojowniczki wytocza argument koronny- “Wy myślicie tylko o seksie, o tym, jak wykorzystać biedną kobietę”. Owszem, myślimy fiutem, nie zaprzeczam. Tak, chcemy zaciągnąć co ciekawsze wizualnie osobniki pod kołderkę. Pytanie moje brzmi- wy nie? Całe to pieprzenie o uczuciach, głębokiej miłości, o tym wszystkim, czego my podobno nie rozumiemy, to wierutna bzdura. Związek to bilans zysków i strat, jaki przeprowadzają obie strony, mimo, że facetowi chodzi o co innego, niż kobiecie. On chce silnego, twardego potomstwa, powiększenia swej genowej puli, opieki nad domowym ogniskiem i chwytania za wydatny cyc po powrocie z pracy. Ona- stabilności, bezpieczeństwa, pewnego statusu społecznego. W większości wypadków związki nie rodzą się z tej jakże pożądanej miłości, ale ze zwykłego pragmatyzmu, uwarunkowanego najzwyczajniej w świecie naturalnym dążeniem każdego zwierzęcia do zapewnienia ciągłości gatunku. Przykro mi, takie są fakty.

Żeby było ciekawiej- argumentacja feministek, dotycząca zwyczajnej męskiej chęci ruchania bierze się z tego prostego powodu, że nikt ich samych wziąć nie chce. Są po prostu brzydkie i cierpią na syndrom niedopchania, a ich niby szlachetne pobudki to tak naprawdę czysta zazdrość i zgorzknienie z powodu braku własnego penisa na podorędziu. Prawda jest taka, że te kobiety, które są obiektami pożądania, rządzą światem- facet, kierowany własną chucią, dla zdobycia takiej partii jest w stanie przesuwać całe góry, a inteligentna kobitka potrafi zrobić z tego odpowiedni użytek. Natomiast wojujące, wąsate, palące staniki pasztety realnej władzy nad mężczyzną nie posiadały, nie posiadają i nigdy posiadać nie będą, stąd ich rozgoryczenie, ukrywane pod płaszczykiem wzniosłych idei.

Nigdy nie spotkałem się, ze strony zapoznanych bliżej kobiet, z zarzutem, że myślę tylko o pieprzeniu i o swoim zaspokojeniu (co jest nieprawdą, bo myślę jeszcze o dużym telewizorze High Definition i zgrzewce piwa). Prawdziwy, porządny przedstawiciel płci męskiej stara się, by obie strony miały ze spółkowania wymierną korzyść, bo z dymania drewnianej kłody nie ma żadnej przyjemności. Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział- przeciętnemu facetowi wielką satysfakcję daje to, że potrafi zapewnić kobiecie nie tylko materialne, ale także seksualne zadowolenie. Czasy, gdy rzucało się żonę na wyro, robiło się co trzeba w trzydzieści sekund i szło się pędzić krowy na pole, minęły bezpowrotnie. W oczach prawdziwego Ninja chłop, który nie potrafi rozgrzać dziewczęcia, jest nic nie wart i powinien popaść w głęboką depresję.

Jednakoż feministki nigdy przyjemności nie zaznały. I tu leży ich największy problem- chciałyby, a nie mogą, bo nikt ich nie chce. Dlatego wyładowują się na bogu ducha winnych mężczyznach, zamiast ogolić nogi i pachy, założyć stanik, ubrać coś ładnego i znaleźć kogoś, kto się nimi zaopiekuje.

 

 

 

Powiedzcie mi, dlaczego nie ma wojujących o swoje prawa mężczyzn? Też chcielibyśmy mieć płatne urlopy macierzyńskie (ojcowskie zwolnienie jest tak śmieszne, że aż straszne). Chcielibyśmy mieć realne szanse na wygranie sprawy w sądzie o opiekę nad własnym dzieckiem. Chcielibyśmy spotkać sę z ogólnym zrozumieniem, gdybyśmy powiedzieli, że mamy gorszy dzień i nie możemy czegoś zrobić. Chcielibyśmy spotkać się z przychylnością, gdybyśmy założyli na siebie coś seksownego. Chcielibyśmy rozróżniać więcej niż 20 kolorów. Chcielibyśmy, ale nie możemy, bo tak jesteśmy stworzeni, i niech do was wreszcie to dotrze. Miast pluć na lewo i prawo o równouprawnieniu, weźcie się za coś pożytecznego.

 

 

Wszystkim kobietom, które pokiwały ze zrozumieniem głową, w imieniu całego męskiego rodu mówię- Dziękuję. Wszystkim pieprzniętym feministkom powiadam zaś- przyjdzie na was czas, a wtedy pierwszy podłożę ogień pod stos.


9 Odpowiedzi do “Dlaczego należy śmiać się z feministek?”


  1. 1 Raziel listopad 21, 2007 @ 4:23 pm

    cóż, sama prawda :) feminizm sam w sobie jest zjawiskiem kompletnie pozbawionym sensu, a powstał chyba po to aby podnieść na duchu najbardziej wyszukane, pełne frustracji pasztety niczym Kazimiera Szczuka;). Zaś fakt iż ugrupowania męskie propagujące “pełne równouprawnienie” płci męskiej nie istnieją(?:D) świadczy tylko o tym, że jesteśmy bardziej inteligentni!:))

  2. 2 Renek grudzień 1, 2007 @ 12:14 pm

    Każdą feministkę leczy pytanie: to co? zamierzasz zostać górnikiem czy szambonurkiem?

  3. 3 Szowiniści grudzień 14, 2007 @ 3:51 pm

    Co za bzdury! Jesteśmy tak samo silne, i uważam ponadto że takie szufladkowanie nas w odpowiednie kategorie “a bo to delikatne, słabe i nie umie” czy “bo zaraz ją wezmą uczucia i nie da sobie rady” są wybitnie przepełnione szowinizmem i zwykłym chamstwem, każda kobieta, która doczytała ten artykuł i na pewno ją to zirytowało się ze mną zgodzi.
    To już jest swego rodzaju płciowy nazizm, a to jest niewybaczalne.
    Wyolbrzymiacie poglądy feministyczne, a my chcemy tylko równej płacy za pracę, odrobiny szacunku i doceńcie to, cholera jasna!

  4. 4 reggaem styczeń 11, 2008 @ 3:59 pm

    Chyba nie do końca zrozumiałaś to co jest napisane.
    Odnosi się do feministek, a nie ogółu kobiet.
    Owszem kobieta ma cechy których mężczyźnie brak, jak i mężczyzna ma cechy której kobiecie brak- ale tak nas stworzyła natura i dlatego są czynności gdzie sprawdza się kobieta jak iczynności gdzie sprawdza się mężczyzna. Za wszelką cene chcecie udowodnić że potraficie, że jesteście twarde, bo kobieta ma jedną ceche- zawsze chce powiedzieć ostatnie zdanie pomimo tego, że nie ma racji i pchacie się tam gdzie zupełnie nie jesteście potrzebne- żeby czasem nie pomyślał ktoś że jesteście gorsze. Prosze bardzo, 2 km pod ziemie w brudzie i syfie albo 600 m nad ziemią, żebyście miały gdzie mieszkać, co pić i co do kominka włożyć. Szkoda że o tym się nie mówi, jaką prace wykonuje facet.

  5. 5 jezoslim luty 24, 2008 @ 1:31 pm

    rozbawiłeś mnie stwierdzeniem o empirycznych doświadczeniach wszystkich facetów na świecie- to sie nazywa stereotyp chłopie a po twoim artykule widać ze masz w dupie wszystkie antropologiczne doniesienia na ten temat albo po prostu ich nie znasz. kobiety są od nas bardziej wytrzymałe i bardziej odporne na ból- my prawdopodobnie nie przeżylibyśmy porodu, one radzą sobie z tym doskonale. Pozatym to my, faceci, wymyśliliśmy poezje, estetykę i kaligrafie, a więc ogólnie to przez niezliczone lata my byliśmy w tym lepsi od kobiet. to że teraz one są w tym lepsze jest tylko i wyłącznie kwestią socjalizacji. prosze se na ten temat poczytać, mi sie nie chce pisać wykładu. Co do sprawy niższych płac, to sory ale nie widze powodu dla którego nie możnaby było zorganizować udogodnień dla matek i ciężarnych tak aby nie musiały one odrywać się od pracy- przedszkola przyzakladowe to całkiem zajebisty pomysł, moim zdaniem. Ja osobiście nie widze powodu, dla którego kobieta nie miałaby wykonywać równie dobrze pracy kreatywnego pracownika umysłowego, co ja, czy też inny facet i w związku z tym nie widze również powodu żeby za tą samą charówke dostawała mniej. co do zawodów siłowych w stylu górnik czy coś, to rzeczywiście faceci są w tym lepsi bo są silniejsi, tylko że fakt że ktoś może być silny jak górnik nie świadczy o tym że wszystkie babki na wszystkich stanowiskach mają zgarniać proporcjonalnie mniej kasy (istnieje całkiem duża ilość zawodów, które bez problemu można wykonywać siedząc w domu z bachorem). mnie również śmieszą feministki, ale z zupełnie innych powodów niż Ciebie. po prostu nie wyobrażam sobie że miałbym sie identyfikować ze stowarzyszeniem ludzi, które powstało tylko dlatego że ci ludzie są jednej płci i dlatego dziwie sie ze zdarzają sie laski, które chcą sie w to mieszać. Tobie Nindżo życze przestania pierdolenia na rzecz pisania bardziej przemyślanych tekstów, z całym szacunkiem rzecz jasna, pozatym generalnie gratuluje bloga , bo fajny.

  6. 6 Marysia marzec 8, 2008 @ 6:50 pm

    POWIEM TYLKO TYLE: FEMINIZM JEST DLA LUDZI MĄDRYCH I ŚWADOMYCH< CZYLI NIESTETY NIE DLA WSZYSTKICH, JAK WIDAĆ NA PRZYKŁADZIE KOLEGI PISZĄCEGO TE BZDURY!!!

    FEMINISTKA TO KAŻDA KOBIETA ŚWIADOMA SWOICH PRAW I ZNAJĄCA SWĄ WARTOŚĆ!

    A propo kopalni mój drogi- nie zależy to od płci, lecz od fizycznej siły i kobiety i mężczyzny. Moja koleżanka pracuje na budowie, nosząc naprewdę ciężkie worki z cementem, cegły itp, jest silniejsza niz niejeden facet! moja mama potrafiła przerzucić 3 tony węgla jednego dnia.i znam też facetów, którzy są takimi chucherkami, ze nie umieją np. otworzyć słoika… POWTARZAM JESZCZE RAZ:ZALEŻY TO INDYWIDUALNEJ OD SIŁY FIZYCZNEJ KOBIETY LUB MĘŻCZYZNY, A NIE OD PŁCI!!!!

  7. 7 Mart. marzec 9, 2008 @ 1:29 pm

    Droga Marysiu,
    Jestem świadoma swoich praw i znam swoją wartość. Nie jestem feministką, ponieważ nie uważam, by kobiety były dyskryminowane ze względu na płeć. Jeśli ktoś pogwałca moje prawa, to się czynnie przeciwstawiam, a nie manifestuję i pluję jadem.
    Przykład kopalni jest, za przeproszeniem, z dupy wyjęty. Moja babcia /sic!/ też przerzuca tony węgla - co nie zmienia faktu, że mój ojciec przerzuciłby to szybciej i mniej się męcząc, jeśli już operujemy obrazowymi przykładami. Więc nie chodzi o fakt, a efektywność, w dużej mierze.
    I choćbyś nie wiem jak się zapierała, to kobiety zawsze i wszędzie będą miały mniej wigoru, to wynika poniekąd z anatomii.

  8. 8 mejsak marzec 26, 2008 @ 9:07 pm

    ‘jesteśmy wytrzymalsi, mniej podatni na ból (zarówno fizyczny, jak i psychiczny)’

    Proponuje nażreć się uncji ibupromu, paracetamolu oraz ketonalu forte rano na czczo (po jedzeniu trzeba walczyć z odruchem wymiotnym) i powtarzać ów rytuał przez od trzech do siedmiu dni każdego miesiąca co 21-28 dni mając mało komfortowe uczucie wyciągania sobie zakrwawionych tworów wewnętrznych organizmu z zupełnie nieprzewidywalnego miejsca między dwoma pachwinami udowymi. jakieś 2 dni przed rozpoczęciem tabletkowej kuracji przeciw tak zwanej-w gronie płci piersiowatej-Ciotki Z Ameryki, proponuję, nażreć sie dla odmiany po trochu wszystkiego co obecnie Pańska lodówka zacnie oferuje, do tego popić bawarką i zagryźć snikersem z rzodkiewką ogladając Dziennik Bridget Jones i popłakując sobie do pustego pudełka po lodach marki Cart Dore. Nadto proponuję uświadomić partnerowi, że na pocieszenie typowe dla penisowatych “kochanie nie płacz bo dziecko śpi” ma się ochotę spierdolić do dalekiej Mongolii i suszyć mięso dzikich koni żeby przetrwać mrozy. Na koniec warto przytoczyć fakt iż po odejściu wód płodowych dla ‘lepszego rodzenia’ Pan Doktor rozcina malowniczo na żywca pochwę ciężarnej, a po urodzeniu bezceremonialnie zaszywa niczym starą smierdzącą skarpetkę.
    Smacznego.

  9. 9 czytelnik lipiec 5, 2008 @ 9:22 pm

    Nindża, rozwinąłeś tylko trochę ten temat, ale nie wniosłeś nic nowego, po prostu wszystko dokładniej przedstawiłeś. Ale i tak sie miło czytało ;]

Napisz odpowiedź




Ninja counter

  • 17,532 hits

Why is Dr. Ninja awesome?

The answer is clear. Cause I'm a Ninja. Not some fucking pirate.

Being a Ninja is not easy, as you all may know. It takes effort, hard work and lots of pain to become one, only few manage to pass the Trials of Awesomness. And note, that a shinobi with a science degree isn't something common.

So you better listen to my advices, cause I'm probably smarter, better educated and most notably- more awesome than you'll ever be.