…bo trzy czwarte polskich użytkowników Internetu, mimo, że korzysta z sieci GLOBALNEJ, w której oficjalnym, urzędowym językiem jest ANGIELSKI, nie zna innego sposobu porozumiewania się niż swój native language, choć i co do tego, przypatrując się od wielu lat społeczności internetowej, mam zajebiste wątpliwości. Mógłbym być złośliwy i uskuteczniać bloga nie po angielsku, a po rosyjsku dajmy na to, co pewnie mi się zdarzy- ot, dla szpanu, żem jest multilingwista, tudzież by powkurwiać co niektórych. Ale taki nie będę, bo mam ważną misję do spełnienia.
Do rzeczy. Skąd inspiracja na założenie tego, co widać właśnie na waszym monitorze? Dziwnym trafem, po raz kolejny dałem się zmanipulować ludziom, których zasadniczo lubię.
Nosiłem się z zamiarem rozpisania jakiegoś durnego bloga lat kilka. Zawsze uważałem, iż pisanie w sieci o tym, ze poszło się kupić mleko, a potem obsiorbało się swojemu chłopakowi na przystanku, jest wbrew wszelkim prawom logiki (z której nigdy nie byłem zbyt dobry, acz podstawy znam) i zdrowego rozsądku.
A tu proszę- takie pierdoły znajdują w sieci poklask. Najczęściej u tych, którzy piszą to samo, przy czym siorbanie chłopakowi na przystanku zamieniają na kakaowe tete a tete gdzieś w krzakach Parku Saskiego, lub na cokolwiek innego, co teraz jara piętnastolatków, którzy rzekomo znają życie, bo są już niemal dorośli.
Nie misie pysie, tu tak nie będzie. Zaproszenia do przeczytania jakiegoś wpisu będą w najlepszym wypadku zbywane śmiechem. W najgorszym- wzięciem na buty. Chyba, że wpis taki będzie wartościowy, ale takiej ewentualności raczej nie przewiduję. Ja tu mam was nauczać, nie dzielić się wrażeniami z wypadu do osiedlowego spożywczaka, gdzie pani Hela jak zwykle nie miała wydać reszty. Macie chłonąć wiedzę, czytać. Jeśli czytanie wam nie odpowiada, nikt was do tego nie zmusza. Wypierdalać.
0 Odpowiedzi do “Będę pisał po polsku…”
Napisz odpowiedź